Na niepoważnie
Odkąd pamięta, iluzja była częścią jego życia. Gdy miał zaledwie cztery lata, jego ojciec zniknął. Gdy skończył dziesięć lat, czuł to, co przeżywają niektórzy iluzjoniści, ponieważ już wtedy wiedział jak to jest głodować przez trzy dni z rzędu. Później, gdy dorastał, nieświadomie dowiedział się, że jego siostra bierze 100 zł za jeden tylko numer, wiedział, że musi zająć się iluzją na poważnie.
Nie przecina asystentek w pół, bo i tak znając jego szczęście, dostałaby mu się ta gorsza połówka. Przynajmniej każdy jego pokaz ma szczęśliwe zakończenie. Wszyscy są szczęśliwi gdy się kończy.
Teraz, żeby być bardziej rozpoznawalnym i medialnym w show-biznesie, Paweł coraz częściej zastanawia się nad pseudonimem artystycznym. Myśli o słowie HOTEL. Może niezbyt oryginalne, ale przynajmniej będzie pasować do większości jego domowych ręczników.
Ludzie często pytają go jaką szkołę należy skończyć, żeby zostać iluzjonistą. Nie zdają sobie sprawy, że najczęściej trzeba być z niej wyrzuconym, żeby nim zostać.
Najtrudniejszą rzeczą w byciu iluzjonistą to końcówka miesiąca. Szczególnie ostatnie trzydzieści dni. Wtedy chodzi na spacery do parku i z zazdrością spogląda na ławki tam stojące, które z łatwością potrafią utrzymać czteroosobową rodzinę. Więc dzwońcie i zapraszajcie go na imprezy a część honorarium z każdego pokazu będzie przeznaczona na biedne dzieci......Jego dzieci.
Podsumowując: Paweł Kluz to czarujący, utalentowany, wyjątkowy, niestandardowy, charyzmatyczny i wybitny lecz przede wszystkim, niezwykle skromny artysta i można by rozpisywać się o nim długo, tylko dość niezręcznie jest pisać tak dobrze o sobie samym. Z całkowitą pewnością można powiedzieć, że jest najlepszym iluzjonistą nie tylko w Polsce, ale i na świecie......na Nowym Świecie.
Do zobaczenia.



























































