Na poważnie
Zawsze ciekawiły mnie pokazy iluzji, które jako dzieciak oglądałem w telewizji. Na dobre jednak zafascynowałem się tą sztuką jako nastolatek. Podczas krótkiego pobytu w Nowym Jorku, zajrzałem do przydrożnego sklepiku magicznego, gdzie sprzedawca demonstrował niewiarygodne triki karciane. Wszedłem tam z ciekawości, bo sam znałem kilka, jak sądziłem wtedy, efektownych trików. Tam też dowiedziałem się, że nieopodal, we włoskiej restauracji, mają tego dnia spotkanie miejscowi iluzjoniści. Odnalazłem to miejsce. Po czterech godzinach, wiedziałem, że iluzja będzie towarzyszyć mi przez resztę życia. Wtedy, nie miałem pojęcia na jaką skalę.
Nowojorscy iluzjoniści pokazali mi swoje miejsce w szeregu, ale i zachęcili do samodoskonalenia. Z poczuciem pokory i posmakiem przypalonej zupy minestrone na języku, wróciłem do sklepu, gdzie za ostatnie dolary w kieszeni, zakupiłem kilka rekwizytów i cienkich, instruktażowych książek z zakresu iluzji. I zaczęło się na dobre.
Warsztat trików powiększał się i kształtował się również mój własny styl ich demonstrowania. Wiedziałem, że będzie to głównie jako forma zabawy, interakcji z widzem, a nie wyłącznie popis swoich umiejętności. Tak też zostało. Żadnych skrzyń, asystentek i dramatycznej muzyki w tle.
Zanim się zorientowałem, moja pasja i hobby stała się przyjemnym sposobem na życie, gdzie łączę łatwość nawiązywania kontaktu z interaktywną iluzją na wesoło. Bardzo wesoło. Na życzenie klienta przeprowadzam pokazy płynnie w języku angielskim. Prywatnie jestem amerykanistą i absolwentem Ośrodka Studiów Amerykańskich UW i choć nieraz jest to trudne, to udaje mi się pogodzić bycie wykładowcą i iluzjonistą. Rano krawat, wieczorem mucha. Z przyjemnością daję radę....
Zapraszam do współpracy



















































